biografia :: dyskografia :: teksty :: gitara :: zdjęcia :: odnośniki :: o stronie
    Wszystko zaczęło się w Sydney w roku 1971, kiedy powstał "The Farm" - zespół, w którego skład wchodzili gitarzyści Jim Moginie oraz Martin Rotsey, perkusista Rob Hirst, a także basista Andrew "Bear" James. Pięć lat później do czwórki muzyków dołączył Peter Garrett - student prawa, znany w środowisku ze swoich 7 stóp wzrostu i całkowicie ogolonej głowy - i tak grupa przekształciła się w prawdziwy wokalno-instrumentalny zespół, który niedługo potem został ochrzczony nazwą "Midnight Oil". Po kilku miesiącach sporadycznych występów, członkowie formacji zaczęli poszukiwania wytwórni płytowej, która wzięłaby ich pod swoje skrzydła. Niestety, a może i stety właśnie, wszędzie odprawiano ich z kwitkiem, co w rezultacie spowodowało, iż zdecydowali się na otwarcie własnego wydawnictwa "Powderworks", co zapewniło im twórczą niezależność. Płytowy debiut grupy nastąpił w roku 1978, kiedy na rynku ukazał się album zatytułowany po prostu "Midnight Oil". Rok później na sklepowe półki trafił drugi krążek "Head Injuries". Obydwa albumy poniekąd uchwyciły atmosferę występów na żywo, jednak mimo to nie do końca odniosły sukces.

    W 1980 roku nastąpiła mała zmiana składu; z zespołu odszedł Andrew James, a na jego miejscu pojawił się Peter Gifford. Owocem pracy z nowym basistą był wydany jeszcze w tym samym roku EP "Bird Noises". W 1981 zespół wyjechał do Londynu, aby przy współpracy z legendarnym producentem Glynem Johnsem (The Who, Rolling Stones) nagrać swój kolejny krążek. W listopadzie tego samego roku do rąk fanów trafił "Place Without a Postcard", na którym znalazły się takie przeboje, jak "Armistice Day", czy też "Don't Wanna Be the One". Był to pierwszy punkt zwrotny w historii Midnight Oil - zespół zaczął nagrywać utwory, które już nie tylko były pełne typowej dla koncertów energii, ale również przyciągały uwagę inteligentnymi tekstami i ukazywały polityczny światopogląd grupy.

    W następnym roku zespół powrócił do Londynu, by po raz kolejny nagrywać w tamtejszym studiu. Tym razem do współpracy zaproszono młodego, utalentowanego producenta, Nicka Launaya. Jego zamiłowanie do eksperymentatorstwa w studiu w połączeniu z warsztatem Midnight Oil zaowocowało nagraniem jednego z najlepszych albumów grupy. "10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1", bo tak nazywał się ten krążek, ukazał się w listopadzie 1982 roku i awansował Oilsów do rangi supergwiazd w ich rodzinnym kraju. Utwory takie jak "Power and the Passion", "U.S. Forces", czy też "Short Memory" stały się klasykami.

    Dwa lata później do sprzedaży trafił piąty krążek, nagrany ponownie przy współpracy z Nickiem Launayem, jednak tym razem nie w Londynie, a w Japonii. Zespół nie do końca zaaklimatyzował się w nowych warunkach, a przy okazji przechodził pewien kryzys, jednak nie zaszkodziło to finalnemu kształtowi nowego albumu, "Red Sails in the Sunset", na którym znalazło się kilka bardzo udanych kompozycji, jak m.in. "Kosciusko" oraz "Best of Both Worlds". W tym okresie trwały wybory do australijskiego senatu, w których z ramienia Nuclear Disarmament (Nuklearne Rozbrojenie) wystartował Peter Garrett i był bardzo blisko objęcia posady senatora. W 1985 roku pojawił się drugi EP, zatytułowany "Species Deceases", z jednym z najbardziej pamiętnych utworów w historii zespołu, "Hercules".

    To, co wydarzyło się niebawem było drugim punktem zwrotnym w historii Midnight Oil. W 1986 roku zespół wyruszył w trasę w odległe rejony w głębi kraju wraz z rockową grupą Aborygenów "The Warumpi Band". W czasie tournee, które ostatecznie stało się tematem książki oraz telewizyjnego dokumentu, zespół nabył wiele zarówno pozytywnych, jak i negatywnych doświadczeń, które znalazły swoje odbicie w utworach na następnym albumie, zatytułowanym "Diesel and Dust". Płyta, która powstała przy współpracy z brytyjskim producentem Warnem Livesy, ukazała się jesienią 1987 roku. To z niej pochodzą m.in. "Beds are Burning", "Dead Heart" oraz "Dreamworld".

    Sprzedaż "Diesel and Dust" szybko przekroczyła 5 milionów egzemplarzy, a zespół, znany teraz dzięki singlowi "Beds are Burning" na całym świecie, odniósł ogromny komercyjny sukces, na fali którego wyruszył w światową trasę koncertową. Po jej zakończeniu członkowie Midnight Oil powrócili do studia z tym samym producentem, co poprzednio i nagrali kolejny wspaniały album - "Blue Sky Mining", który został wydany w roku 1990. Takie utwory jak "One Country", "Blue Sky Mine" czy "Forgotten Years" pokazały, że zespół ma aspiracje na bycie grupą światową, nie tracąc przy tym nic ze swojej dotychczasowej pasji i zaangażowania. Płyta "Blue Sky Mining" była również debiutem nowego basisty Midnight Oil - Bonesa Hillmana.

    W latach 90. tempo nagrywania nowych albumów wyraźnie zmalało - nie ma w tym nic dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę to, ile energii członkowie grupy włożyli w liczne występy i nagrania nowych płyt w ciągu pierwszych 15 lat istnienia Midnight Oil. W 1992 roku ukazała się koncertowa składanka "Scream In Blue (Live)", a po niej w 1993 kolejny studyjny album - "Earth and Sun and Moon". Nagrany częściowo na żywo, przy użyciu analogowego sprzętu, w ewidentnie nienajlepiej wyposażonym studiu, krążek wytyczył nową muzyczną ścieżkę zespołu, która kontynuowana była na kolejnej płycie, wydanej w 1996, a zatytułowanej "Breathe".

    Rok 1997 przyniósł wydanie kompilacji "20,000 Watt R.S.L.", zawierającej szesnaście utworów z poprzednich albumów oraz dwa premierowe tematy - "What Goes On" i "White Skin Black Heart". Kolejny pełny studyjny album, "Redneck Wonderland", ukazał się rok później, a po nim w 2000, początkowo jedynie w Australii, "The Real Thing" - kolekcja nagrań z akustycznych występów grupy oraz czterech nowych nagrań studyjnych.

    Cztery lata fani musieli czekać na 11 pełny album. I warto było. Po trzech składankach, zaserwowanych w ciągu ostatnich 10 lat, mogły momentami pojawiać się wątpliwości, czy aby grupie nie zaczęło brakować pomysłów. Ale całe szczęście najnowszy krążek, stanowiący porcję solidnego rockowego grania w najlepszym wydaniu, rozwiał wszelkie te wątpliwości.

    W pierwotnej wersji biografii w tym miejscu napisałem, że "słuchając "Capricornii" można być spokojnym o dalsze poczynania zespołu". Niestety, kilka dni później świat obiegła szokująca informacja o odejściu z zespołu Petera Garretta, który postanowił całkowicie poświęcić się swojej pracy społecznej. Po przeszło 25 latach grupę opuścił najważniejszy jej członek, a to oznacza tylko jedno - koniec Midnight Oil, a tym samym koniec pewnego rozdziału w dziejach rocka. Pozostali muzycy zespołu co prawda oświadczyli, że będą kontynuować pod innym szyldem swoją muzyczną pracę, jednak jeśli w ogóle do tego dojdzie, będzie to już zupełnie inny zespół.

"Te 25 lat było dla mnie bardzo bardzo ważne i odchodzę z Midnight Oil z pełnym szacunkiem dla tej grupy. Dostarczyliśmy ludziom wiele przyjemności, wielu osobom pokazaliśmy cel w życiu. Tak było też ze mną osobiście. Kto mógłby prosić o więcej? Dla mnie jednak nadszedł czas, aby iść dalej i zająć się rzeczami, które mają obecnie dla mnie duże znaczenie i którym nie mogłem dotąd poświęcić wystarczającej ilości czasu."
Copyright © 2002-20 by Jordan Matuszek / Wszelkie prawa zastrzeżone